Sondy

Podoba sie Tobie strona - partyzant.info ?
 
Borów 1943
9 VIII 1943 - Kalendarium walk GL-AL na Lubelszczyźnie Drukuj Email
Wpisał: Kalendarium walk GL-AL na Lubelszczyźnie - Edward Gronczewski   
31.07.2007.
       W lesie koło Borowa (pow. Kraśnik) został wymordowany przez pol­skie podziemie reakcyjne nowo utworzony oddział partyzancki pod do­wództwem S. Skrzypka, ps. Słowik.

Oddział „Słowika" został utworzony z części oddziału W. Skrzypka w dniu 24 VII 1943 r. i otrzymał nazwę im. Kilińskiego. Przydzielono do niego, jako wzmocnienie, 3 partyzantów z byłego oddziału A. Palenia, ps. Jastrząb. W tym czasie „Jastrząb" został przeniesiony do pracy w sztabie okręgu V i pełnił zarazem funkcję komendanta powiatu GL na powiat Kraśnik. Partyzantami „Jastrzębia" byli: Mikołaj Leszczenko. ps. Kolka, Stanisław Marzycki, ps. Serce, Józef Zbigniew Gronczewski, ps. Zbyszek. Łącznie oddział liczył 28 osób. Po otrzymaniu specjal­nego zadania w dniu 8 VIII 1943 r. oddział „Słowika" nocą z 8 na 9 VIII 1943 r. przeszedł z lasów gościeradowskich do lasów w rejonie Borowa. Tam zatrzymał się na dzienny postój. Wczesnym rankiem ustalono, że w pobliżu stacjonuje zgru­powanie oddziałów reakcyjnego podziemia i postanowiono nawiązać łączność z kie­rownictwem tego zgrupowania. Po krótkim zapoznaniu się przedstawiciele oddziału „Słowika" powrócili do swego oddziału, a wraz z nimi przybyło kilku oficerów reakcyjnego zgrupowania. Dowódca oddziału nie podejrzewając nic groźnego w ich przybyciu postanowił przyjąć ich przyjaźnie i gościnnie.

Czytaj całość…
 
"Mord Pod Borowem" - S. Sowińska "Barbara" Drukuj Email
Wpisał: Rozszumiały się Wierzby... Stanisława Sowińska Barbara   
25.07.2007.

       Banda (Zdanowicz Aleksander) majora „Zęba” pod pozorem pertraktacji w sprawie wspólnych wystąpień zbrojnych okupantowi zwabiła  w zasadzę pod Borowem nasz oddział im. Kilińskiego i wymordowała go w całości.

       Przebieg zajęcia był następujący: W miejscowości Borów, dowódca oddziału im. Kilińskiego „Słowik” podejmował gościnę w szałasie partyzanckim przedstawicieli bandy „Zęba”- dowódcy NSZ. Eneszetzowcy poprosili naszych, by odłożyli broń, gdyż tak będzie wygodnie wypić braterstwo na znak zwartego przymierza. Nagle w trakcie picia, rozległy się okrzyki: „Ręce do góry! Nie ruszać się, bo strzelamy!” Zanim partyzanci zorientowali się w sytuacji było za późno. Sędzilii zresztą w nieświadomości ducha, że zaszła pomyłka. Ale pierścień bratobójców wcale nie przez pomyłkę zaciskał się wokół naszych partyzantów. Wymierzone lufy gotowe były w każdej chwili do wystrzału. Gwardziści wciąż jeszcze nie wierzyli, nie mogło im się w głowie pomieścić, że polskie oddziały, które stacjonują tuż obok, będą do nich naprawdę strzelać. Zresztą eneszetowcy uspokoili ich : „Nie bójcie się, chcemy was zabrać tylko do naszego oddziału”. W chwile później partyzanci musieli uwierzyć we wstrząsającą prawdę, prawdę o zdradzie. Kaci spod znaku NSZ  brutalnie i fachowo powalili ich twarzą do ziemi i powiązali nogi sznurem.

Czytaj całość…